|
Burdel warszawski
Blog > Komentarze do wpisu
Nie ma mnie tu
Dość długo mnie tu nie ma. Można pomyśleć - dostała nagrodę i we łbie się przewróciło. Zaniepokojonych zawiadamiam, że żyję, nieżyczliwych, że żyję dobrze a dla stęsknionych enigmatyczna pociecha: czekajcie... czwartek, 09 lipca 2009, antybioza
Komentarze
oholismic
2009/07/09 07:16:22
czekamy, czekamy :)
2009/08/07 02:26:33
Nie no PEWNIE, że poczekam!
Od dawna trenuję cierpliwość...Nawet egzamin ostatnio zdawałam... ;-) 2009/08/25 14:32:58
pewnie wybrałaś się na długie, zasłużone, "puszczalskie" wakacje :P hehehe , ale nie czepiam się bo i moje "wilcze" trwały dość długo, a i niebyły z pewnością mniej puszczalskie, niż twoje. czekam z niecierpliwością :)
2009/09/16 17:24:26
Witam, jestem nowy, ale wiernie zaczytany. Bardzo mi sie podoba ten blog. Czasem komentarze draznia moj puryzm językowy (kazdy miewa slabosci), ale bardzo chwale styl pisania Autorki.
Co do samej tresci - Dobrze ze ktos zaczal o tym mowic. Prostytucja to wybor zawodowy, a nie "bagno morlane", czy inne obelżywości rzucane przez ksiezy z ambon. To nie dziwki rujnują małżeństwa, tylko niewierni mężowie. Zresztą to nie miejsce na agitacje światopoglądową - powiem tylko, że cieszą mnie takie inciatywy, które pokazują że dziwki to też ludzie. Widze że nie brak Ci erudycji i kultury, ale na wypadek gdybyś go jednak jeszcze nie znała - gorąco polecam Brassensa, to on mnie nauczyl patrzyc na dziwki inaczej, do tego robi to w przepiekny sposob :) 2010/01/30 14:57:58
Witam...
Dopiero niedawno odkryłem Twój blog, i w związku z tym jeszcze nie przeczytałem wszystkich wpisów... Cóż mogę powiedzieć - powodzenia tylko życzyć. Bo znam ten "świat" lepiej niż znakomita większość osób czytających Twą historię. Miałem (nie)szczęście związać się z dziewczyną pracującą "na mieszkaniu" - i dzięki Niej poznałem tą stronę tej "pracy"... Ba - sam też przez jakiś czas "pracowałem" - w celach naukowych :D No nic - pozdrawiam - i powodzenia. 2010/01/30 14:58:35
Witam...
Dopiero niedawno odkryłem Twój blog, i w związku z tym jeszcze nie przeczytałem wszystkich wpisów... Cóż mogę powiedzieć - powodzenia tylko życzyć. Bo znam ten "świat" lepiej niż znakomita większość osób czytających Twą historię. Miałem (nie)szczęście związać się z dziewczyną pracującą "na mieszkaniu" - i dzięki Niej poznałem tą stronę tej "pracy"... Ba - sam też przez jakiś czas "pracowałem" - w celach naukowych :D No nic - pozdrawiam - i powodzenia. |
|